sobota, 14 lutego 2015

Galaretka

Bezbarwny proszek, gorąca woda, miarowe mieszanie w lewo.
Szuram łyżką po metalowej misce.
Boli mnie głowa. Przestaję stukać.
Coś krzyczycie do siebie, czy do mnie.
Wolę jednak szmer łyżki po misce.
Coraz głośniej…
Drzecie się – świdruję łyżką
NIE!!!
Uciekam.
Znerwicowany uciekam od Was, od siebie.
Uciekam, stojąc w miejscu, ciałem i myślą trzymacie mnie w jednym miejscu.
Hałas – wszędzie.
Uciekam, męcząc się, stojąc w miejscu.
Uciekam, biegnę, padam.
Padam na ryj, na łóżko.
Kilka godzin snu i znów uciekam, biegnę, padam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz